Mobilna sprzedaż biletów w Warszawie wzrosła o 283 proc. Wciąż jednak jej udział w całości wynosi mniej niż 2 proc.
Stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego opublikował dane na temat sprzedaży biletów komunikacyjnych. W styczniu tego roku na rynku znalazło się ok. 6,3 mln biletów. Z tego poprzez operatorów płatności mobilnych takich jak mPay, moBilet i SkyCash, kupiono 113497 biletów. Dla porównania w styczniu 2012 roku poprzez kanał mobilny sprzedano ich 40,1 tys. To oznacza wzrost w horyzoncie trzyletnim o ponad 280 proc.
Dynamika wzrostu jest imponująca. Martwi jednak wciąż niewielki udział płatności mobilnych w całości sprzedaży. Co może być tego przyczyną?
Wydaje się, że na popularność tego rozwiązania wpływ ma kilka czynników: korzyści dla użytkownika, ograniczenia nowego instrumentu oraz gotowość rynku na jego akceptację.
Do korzyści płatności mobilnych na pewno zaliczyć należy możliwość zakupu biletu bez konieczności poszukiwania stacjonarnego punktu sprzedaży. Po stronie ograniczeń zaś wymienić trzeba choćby problemy z zakupem przy braku zasięgu sieci komórkowej lub wyczerpanej baterii w telefonie. Bilans korzyści nie jest więc jednoznaczny i zależy od osobistych preferencji użytkownika.
Te osobiste preferencje zaliczyłbym do trzeciej grupy cech decydujących o powodzeniu nowej usługi - gotowości rynku na nowy instrument. Dopiero w ostatnich dwóch latach możemy mówić o nasyceniu rynku smartfonami.Nie oznacza to jednak, że wszyscy użytkownicy korzystają już z internetu w komórce oraz z aplikacji mobilnych. Przyjąłbym, że statystyczny pasażer ma podejście konserwatywne do tego tematu. Musi więc znaleźć wyraźne korzyści by zmienić swoje przyzwyczajenia i dotychczasowy sposób kupowania biletów, który jest mu znany i spełnia swoją rolę.
Takie korzyści były widoczne w 2008 roku, gdy mobilna sprzedaż ruszała a tradycyjne bilety dostępne były prawie wyłącznie w kioskach. Płatności komórką uniezależniały więc pasażerów od konieczności posiadania zapasu tradycyjnych biletów, np. na wypadek podróży nocą, gdy handel nie pracuje.
Od tego czasu jednak ZTM wybudował sieć automatów przy przystankach oraz w autobusach, co znacznie poprawiło dostępność do biletów. Przewaga płatności mobilnych nad sprzedażą tradycyjną zmniejszyła się więc a wzrost liczby transakcji przez smartfony wiązałbym z generyczną zmianą sposobu korzystania z telefonów komórkowych.
Przyspieszenie tego wzrostu jest oczywiście możliwe, ale przy znacznym zwiększeniu nakładów marketingowych na edukację i promocję. Przykładem jak to robić może być sukces płatności zbliżeniowych. Operatorzy płatności mobilnych nie dysponują jednak budżetami, jakie organizacje płatnicze i banki wyłożyły na promocję kart bezstykowych.
Osobiście dziwi mnie natomiast podejście ZTM do płatności mobilnych. Czemu nie promuje tego kanału sprzedaży, a jedynie ogranicza się do umożliwienia działalności niezależnym podmiotom? Dotyczy to zresztą również Zarządu Dróg Miejskich odpowiedzialnego za płatne strefy parkowania oraz ich odpowiedników w innych miastach.
Dzisiaj całkowity koszt jaki spółki miejskie ponoszą na obsługę sprzedaży biletów mobilnych stanowi kilkuprocentowa prowizja od transakcji. Inaczej niż to jest w tradycyjnych kanałach sprzedaży, nie ponoszą żadnych kosztów na budowę i eksploatację infrastruktury, która pochłania nieraz ponad połowę wpływów ze sprzedaży biletów.
Z doświadczeń płatności mobilnych powinny korzystać Polski Standard Płatności i banki tworzące system płatności Blik. Instytucje te również będą musiały przełamać barierę gotowości rynku do adopcji nowego rozwiązania. Jeżeli klienci zauważą wyraźniejsze korzyści względem już istniejących kart i płatności internetowych, to bankowcy będą mogli zaoszczędzić na wydatkach na promocję nowego systemu.
Autor: Cezary Mroczkowski, od 2008 r. w firmie mPay. Współtworzył w Polsce rynek płatności telefonem komórkowym. Wcześniej, od 1996 r. był związany z rynkiem telekomunikacyjnym m.in.: Telekomunikacja Polska., Polska Telefonia Cyfrowa (ERA GSM). Jest ekspertem strategii oraz rozwoju produktów. Posiada stopień doktora nauk technicznych uzyskany na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej.
Źródło:cashless.pl
Małgorzata Nieciecka - Płatności mobilne, innowacje w rozwiązaniach rozliczeniowo - transakcyjnych. Przegląd ciekawych informacji.
piątek, 27 marca 2015
czwartek, 26 marca 2015
Google: Zapłać rachunki przez Gmail
Google pracuje nad nową funkcją Gmaila, która ma umożliwić jego użytkownikom otrzymywanie i płacenie rachunków z poziomu poczty e-mail – donosi amerykański „The Verge”.
Projekt nowej funkcji poczty e-mail od Google ma nosić roboczą nazwę „Pony Express”. Aby skorzystać z możliwości opłacania rachunków e-mailowo, trzeba będzie podać szereg danych osobowych, o wiele bardziej rozszerzony niż w przypadku podawania swoich danych podczas zakładania standardowego konta Gmail.
Po zarejestrowaniu, rachunki będzie można odbierać i opłacać w obrębie konta Gmail. Gigantowi z Mountain View zależy, aby jego użytkownicy płacąc rachunki, nie przechodzili na strony swoich banków po otrzymaniu informacji o przyjściu danej faktury bądź rachunku.
Płatności mobilne dokonywane miałyby być poprzez Google Wallet, system pozwalający na m.in. przechowywanie danych kart kredytowych, debetowych oraz lojalnościowych i upominkowych, wykorzystujący technologię NFC.
Poza standardowymi płatnościami, w nowej usłudze Gmaila użytkownicy mają mieć możliwość zarządzania płatnościami wraz z innymi użytkownikami poczty Google. Takie rozwiązanie ma sprawdzić się w przypadku zarządzania domowymi finansami wśród małżeństw i pomiędzy współlokatorami.
Rozwój systemu płatności poprzez pocztę Gmail ma pomóc firmie w ekspansji na inne obszary.
W przyszłości, dzięki posiadaniu danych z kart kredytowych, Google miałoby ułatwioną drogę do uruchomienia m.in. usług w sektorze finansów osobistych lub pożyczkowym. Dane będą także mogły być wykorzystane w usprawnieniu w już istniejących usługach Google, takich jak m.in. serwis You Tube.
Na razie nie ma oficjalnej daty zaprezentowania usługi Pony Express. Według serwisu Recode.net planowana premiera datowana jest na czwarty kwartał 2015 roku. Nie jest wiadome, czy z nowej usługi będzie można skorzystać w wymiarze globalnym, czy tylko w wybranych przez Google krajach.
Autor: MM
Źródło: Bankier.pl
Projekt nowej funkcji poczty e-mail od Google ma nosić roboczą nazwę „Pony Express”. Aby skorzystać z możliwości opłacania rachunków e-mailowo, trzeba będzie podać szereg danych osobowych, o wiele bardziej rozszerzony niż w przypadku podawania swoich danych podczas zakładania standardowego konta Gmail.
Po zarejestrowaniu, rachunki będzie można odbierać i opłacać w obrębie konta Gmail. Gigantowi z Mountain View zależy, aby jego użytkownicy płacąc rachunki, nie przechodzili na strony swoich banków po otrzymaniu informacji o przyjściu danej faktury bądź rachunku.
Płatności mobilne dokonywane miałyby być poprzez Google Wallet, system pozwalający na m.in. przechowywanie danych kart kredytowych, debetowych oraz lojalnościowych i upominkowych, wykorzystujący technologię NFC.
Poza standardowymi płatnościami, w nowej usłudze Gmaila użytkownicy mają mieć możliwość zarządzania płatnościami wraz z innymi użytkownikami poczty Google. Takie rozwiązanie ma sprawdzić się w przypadku zarządzania domowymi finansami wśród małżeństw i pomiędzy współlokatorami.
Rozwój systemu płatności poprzez pocztę Gmail ma pomóc firmie w ekspansji na inne obszary.
W przyszłości, dzięki posiadaniu danych z kart kredytowych, Google miałoby ułatwioną drogę do uruchomienia m.in. usług w sektorze finansów osobistych lub pożyczkowym. Dane będą także mogły być wykorzystane w usprawnieniu w już istniejących usługach Google, takich jak m.in. serwis You Tube.
Na razie nie ma oficjalnej daty zaprezentowania usługi Pony Express. Według serwisu Recode.net planowana premiera datowana jest na czwarty kwartał 2015 roku. Nie jest wiadome, czy z nowej usługi będzie można skorzystać w wymiarze globalnym, czy tylko w wybranych przez Google krajach.
Autor: MM
Źródło: Bankier.pl
piątek, 20 marca 2015
To zmieni nasze płatnicze przyzwyczajenia
Polscy konsumenci cieszą się opinią otwartych na wszelkiego rodzaju nowinki technologiczne, w tym także na te związane z płatnościami. Doceniając tę otwartość, instytucje finansowe i dostawcy technologii stawiają na wdrażanie innowacyjnych rozwiązań i usług na naszym rynku, często właśnie u nas testując nowatorskie rozwiązania.
Klienci działających w Polsce banków, jako jedni z pierwszych w świecie, mogą korzystać z płatności zbliżeniowych, przelewów natychmiastowych czy też bezpośrednich płatności internetowych. Kolejnym krokiem w rozwoju usług finansowych ma być upowszechnienie jednolitego standardu płatności mobilnych, w tym także przelewów pomiędzy indywidualnymi odbiorcami, zlecanych na numer telefonu komórkowego.
Mobilność to jeden z trendów, który zmienia globalny rynek usług finansowych. Do 2030 r. 2 miliardy ludzi, którzy dziś nie posiadają kont bankowych, będzie wykonywać płatności z użyciem telefonów komórkowych - przewiduje w swoim annual letter Bill Gates . Prognozy właściciela Microsoftu dotyczą przede wszystkim krajów rozwijających się, tymczasem Polska już teraz należy do światowej czołówki w zakresie wykorzystania innowacyjnych technologii w bankowości. Jak podaje Związek Banków Polskich, 24 miliony osób posiada dostęp do bankowości elektronicznej , a z niezależnych raportów wynika, że 3,5 miliona aktywnie bankuje na smartfonach i tabletach . Silną pozycję rodzimych rozwiązań w zakresie bankowości internetowej i mobilnej na arenie międzynarodowej potwierdza także raport firmy doradczej Forrester Research . Jest to dobry prognostyk dla dalszego rozwoju nowoczesnych form płatności pomimo, że Polacy większość należności wciąż regulują gotówką.
Cyfrowa rzeczywistość
Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że coraz więcej czasu spędzamy on-line. Liczba polskich
gospodarstw domowych podłączonych do Internetu w 2014 r. wzrosła w porównaniu do 2013 r. o 400 tys. i obecnie wynosi 9,4 mln . Porównywalne ceny i bogata oferta e-sklepów sprawiają, że czynnikiem, który coraz częściej ma znaczenie dla wyboru sprzedawcy jest szybkość realizacji zamówienia. Wpływa to nie tylko na rozwój rynku wyspecjalizowanych usług kurierskich, ale również na rosnącą liczbę rozwiązań umożliwiających uproszczenie i przyspieszenie płatności za zawartość wirtualnego koszyka. Do takich narzędzi należą płatności internetowe typu pay-by-link, wśród których wyróżnia się usługa Paybynet, oferowana przez KIR. - Paybynet przygotowuje i wypełnia za nas formularz przelewu, a naszym zadaniem jest jedynie sprawdzenie poprawności danych i zatwierdzenie płatności, co znacznie skraca proces zapłaty za zakupy - mówi Dariusz Marcjasz, wiceprezes KIR.
- Dostawca, u którego zamawiamy towar lub usługę otrzymuje informację o dokonaniu płatności w trybie online, a pieniądze przesyłane są bezpośrednio na jego rachunek. Dzięki komunikacji online zamówienie może być realizowane niezwłocznie - dodaje D. Marcjasz. Szacuje się, że na dalszy wzrost liczby transakcji zawieranych w Internecie może wpłynąć ostatnia zmiana przepisów regulujących obrót w e-handlu, które obowiązują od 25 grudnia ub. r., zwiększająca bezpieczeństwo zdalnych zakupów. - Rynek e-commerce dojrzewa i coraz bardziej będzie stawiał na jakość, a nie na ilość - przewiduje D. Marcjasz. Widać to choćby w opiniach ekspertów, którzy spodziewają się pierwszego w historii spadku liczby e-sklepów z 13,4 tys. w 2014 do 13,1 tys. w 2015 r .
Płatność za jeden dotyk
Branża m-commerce w Polsce rośnie rocznie w tempie dwucyfrowym i do tego w tempie najszybszym w Europie. Według danych GUS, aż 25 proc. Polaków korzysta obecnie z telefonów nowej generacji. Szacuje się, że użytkownicy smartfonów wyposażonych w jeden z dwóch najpopularniejszych systemów operacyjnych - Android lub iOS, mają do dyspozycji ok. 2,5 miliona aplikacji mobilnych, mimo to ich zastosowanie w biznesie było dotychczas słabo rozpowszechnione. Większość polskich przedsiębiorców obawia się wysokich kosztów, czasochłonności i dużego nakładu pracy, potrzebnego ich zdaniem do opracowania i wdrożenia rozwiązań dostosowanych do urządzeń mobilnych. Tymczasem ograniczenia związane z możliwością sfinalizowania zakupu na urządzeniach przenośnych powodują niemal dwukrotną różnicę w stopniu konwersji sprzedaży pomiędzy smartfonami a komputerami stacjonarnymi na korzyść tych drugich.
Naprzeciw potrzebom konsumentów i sprzedawców wyszły już m.in. Getin Bank, mBank czy T-mobile Usługi Bankowe, tworząc aplikacje zamieniające smartfon w wirtualny portfel. Własne rozwiązania, oparte na technologii chmurowej HCE (Host Card Emulation) oferują również organizacje płatnicze Visa i MasterCard. Jako pierwszy w Polsce płatności w tym modelu udostępnił bank Pekao SA. Jednak ograniczona liczba urządzeń z modułem NFC (Near Field Communication), niezbędnych do przeprowadzenia tego typu transakcji sprawia, że zbliżeniowe płatności smartfonem wciąż są niszowe.
Upowszechnienie wykorzystania telefonu jako narzędzia płatniczego w Polsce może przynieść system BLIK, udostępniony klientom banków z początkiem lutego. BLIK pozwala na dokonanie transakcji w sklepach stacjonarnych, on-line oraz wypłatę gotówki z bankomatów przy użyciu telefonu. - Usługa bazuje na dostarczanych przez nas systemach rozliczeniowych Elixir i Express Elixir, przez co jest łatwo adaptowalnym rozwiązaniem dla każdego banku działającego w Polsce - podkreśla Michał Szymański, wiceprezes Zarządu KIR. - W obu systemach przetwarzamy rocznie ponad 1,6 miliarda transakcji - dodaje M. Szymański.
Jeszcze łatwiejsze przelewy
Istniejąca infrastruktura rozliczeniowa już wkrótce umożliwi realizację płatności mobilnych pomiędzy osobami fizycznymi (P2P, czyli person to person). Obsługa tych płatności będzie realizowana za pośrednictwem systemu Express Elixir z wykorzystaniem prowadzonej przez spółkę PSP bazy aliasów. Płatność będzie można zlecić na numer telefonu, który - w oparciu o bazę aliasów - zostanie zamieniony na odpowiadający danemu numerowi telefonu numer rachunku bankowego (NRB) odbiorcy i następnie przetworzony w systemie Express Elixir.
Podobne rozwiązania funkcjonują już w Europie, a potencjał globalnego rynku tego typu usług jest oceniany na 1 bilion dolarów. Tylko w Wielkiej Brytanii, wartość operacji dokonanych w ten sposób w 2014 r. osiągnęła 1,2 mld funtów, co stanowi podwojenie wyniku zanotowanego rok wcześniej. Główne zalety płatności P2P - bezpieczeństwo i wygoda - mają przekonać do rezygnacji z gotówki również nieubankowionych. Dobrym przykładem sukcesu tej formy płatności jest Kenia, gdzie odsetek osób posiadających rachunek bankowy jest znikomy, ale z płatności telefonem poprzez aplikację M-Pesa korzysta 15 milionów użytkowników. Schemat działania usługi jest prosty - zarejestrowani klienci mogą dokonywać wpłat, pobierać gotówkę w bankomatach oraz przesyłać ją innemu posiadaczowi telefonu, bez konieczności dostępu do Internetu.
Przyszłość płatności
Pojawiające się na rynku nowoczesne formy płatności przyczyniają się do rozbudowania oferty dostępnych rozwiązań i stymulują konkurencję. Jest to sytuacja, której beneficjentami mogą być zarówno konsumenci, jak i banki - zwłaszcza w przypadku rozwiązań takich jak przelewy natychmiastowe, które są adoptowane szczególnie szybko. - Rynek płatności natychmiastowych ma duży potencjał wzrostu, szczególnie w zakresie płatności P2P, a w sytuacji rosnącej presji regulacyjnej i niskich stóp procentowych banki powinny poszukiwać możliwości zwiększenia przychodów transakcyjnych - mówi M. Szymański. - Coraz więcej uwagi poświęca się też rozwojowi płatności natychmiastowych w ramach całej Unii Europejskiej, szczególnie w strefie euro, gdzie takich rozwiązań obecnie nie ma. Zgodnie z rekomendacją Euro Retail Payments Board, organu działającego pod przewodnictwem Europejskiego Banku Centralnego, zarówno upowszechnienie płatności natychmiastowych, jak i mobilnych przekazów P2P w euro, to obecnie priorytety z punktu widzenia rozwoju płatności detalicznych w Europie - dodaje Michał Szymański.
Źródło: biznes.interia.pl
Gino Rossi: aplikacja mobilna krokiem w stronę omnichannel
Sieć obuwnicza Gino Rossi uruchomiła aplikacją mobilną, będącą jednym z elementów zintegrowanych z wielokanałową platformą Synerise, stworzoną przez firmę HG Intelligence.
Przez aplikację mobilną Gino Rossi nie jest jeszcze prowadzona sprzedaż, jednak trwają testy tej funkcji. Jak informuje redakcję Evigo Jarosław Królewski, dyrektor zarządzający HG Intelligence, funkcja ta zostanie uruchomiona zapewne w ciągu dwóch miesięcy.
Za pomocą aplikacji mobilnej można przeglądać ofertę Gino Rossi, zlokalizować najbliższy salon tej marki i sprawdzić dostępność butów w odpowiednim rozmiarze. Aplikacja wykorzystuje technologię geolokalizacji, jest też przystosowana do przekazywania treści za pomocą beaconów.
„Aplikacja Gino Rossi jest częścią systemu omnichannel, którego centrum jest platforma Synerise. Obecnie trwa ujednolicanie wszystkich kanałów sprzedaży Gino Rossi, tak aby działały na tej właśnie platformie” – informuje Jarosław Królewski. „Gdy wdrożenie to zostanie zakończone, w Gino Rossi dostępna będzie np. usługa click and collect.” – dodaje.
Jak wyjaśnia Jarosław Królewski, wciąż trwają prace nad uruchomieniem przycisku „kup” w nowo stworzonej aplikacji mobilnej. Integracja z operatorem płatności mobilnych powinna zakończyć się ciągu dwóch miesięcy.
Wykorzystanie beaconów
Jarosław Królewski podkreśla, że w ramach platformy Synerise sprzedawca zyskuje pełną wiedzę o kliencie. Platforma ta pozwala na integrację różnych kanałów wiedzy o organizacji, klientach i ich lojalności wobec marki.
Ponadto, dzięki Synerise można szybko integrować stany magazynowe, wiedzę o dostępności produktów, programach lojalnościowych oraz dane o klientach pochodzące z różnych źródeł: z internetu, social media oraz działań marketingowych.
Ponadto, platforma Synerise umożliwia zarządzanie programami lojalnościowymi i integrowanie ich z systemami POS. Można też projektować dzięki niej wielokanałowe kampanie marketingowe, z wykorzystaniem WiFi, powiadomień push, beaconów i maili. Za pomocą platformy Synerise można też analizować zgromadzone w bazie dane o klientach, badać ich zachowania zakupowe oraz zainteresowania.
Pierwsze wdrożenie w Polsce
Grupa Gino Rossi jest pierwszą w Polsce marką, która wdrożyła tak rozbudowaną platformę działającą, na bazie technologii beacon, w czasie rzeczywistym i wykorzystującą mechanizmy marketing automation.
Źródło: evigo.pl
Autor: Marzena Zarzycka
Przez aplikację mobilną Gino Rossi nie jest jeszcze prowadzona sprzedaż, jednak trwają testy tej funkcji. Jak informuje redakcję Evigo Jarosław Królewski, dyrektor zarządzający HG Intelligence, funkcja ta zostanie uruchomiona zapewne w ciągu dwóch miesięcy.
Za pomocą aplikacji mobilnej można przeglądać ofertę Gino Rossi, zlokalizować najbliższy salon tej marki i sprawdzić dostępność butów w odpowiednim rozmiarze. Aplikacja wykorzystuje technologię geolokalizacji, jest też przystosowana do przekazywania treści za pomocą beaconów.
„Aplikacja Gino Rossi jest częścią systemu omnichannel, którego centrum jest platforma Synerise. Obecnie trwa ujednolicanie wszystkich kanałów sprzedaży Gino Rossi, tak aby działały na tej właśnie platformie” – informuje Jarosław Królewski. „Gdy wdrożenie to zostanie zakończone, w Gino Rossi dostępna będzie np. usługa click and collect.” – dodaje.
Jak wyjaśnia Jarosław Królewski, wciąż trwają prace nad uruchomieniem przycisku „kup” w nowo stworzonej aplikacji mobilnej. Integracja z operatorem płatności mobilnych powinna zakończyć się ciągu dwóch miesięcy.
Wykorzystanie beaconów
Jarosław Królewski podkreśla, że w ramach platformy Synerise sprzedawca zyskuje pełną wiedzę o kliencie. Platforma ta pozwala na integrację różnych kanałów wiedzy o organizacji, klientach i ich lojalności wobec marki.
Ponadto, dzięki Synerise można szybko integrować stany magazynowe, wiedzę o dostępności produktów, programach lojalnościowych oraz dane o klientach pochodzące z różnych źródeł: z internetu, social media oraz działań marketingowych.
Ponadto, platforma Synerise umożliwia zarządzanie programami lojalnościowymi i integrowanie ich z systemami POS. Można też projektować dzięki niej wielokanałowe kampanie marketingowe, z wykorzystaniem WiFi, powiadomień push, beaconów i maili. Za pomocą platformy Synerise można też analizować zgromadzone w bazie dane o klientach, badać ich zachowania zakupowe oraz zainteresowania.
Pierwsze wdrożenie w Polsce
Grupa Gino Rossi jest pierwszą w Polsce marką, która wdrożyła tak rozbudowaną platformę działającą, na bazie technologii beacon, w czasie rzeczywistym i wykorzystującą mechanizmy marketing automation.
Źródło: evigo.pl
Autor: Marzena Zarzycka
Płacenie telefonem coraz łatwiejsze. Karty znikną z naszych portfeli?
Kiedyś wszystkich cieszył portfel wypchany kartami płatniczymi. Dziś karty coraz więcej osób irytują i zastępuje je telefon komórkowy. Był system PeoPay, teraz jest także BLIK.
Już od ponad miesiąca w sześciu bankach: PKO BP, mBanku, Banku Millennium, ING Banku Śląskim, BZ WBK oraz w Alior Banku, działa system Polskiego Standardu Płatności, który pozwala na płacenie za pomocą telefonu w sklepach stacjonarnych i internetowych. Można też za jego pomocą wypłacić gotówkę z bankomatu.
- Z punktu widzenia wygody ważne jest to, że tak samo płacimy w sklepie stacjonarnym, internetowym i wypłacamy pieniądze z bankomatu. Ten sam kod, który wyświetla nam nasza aplikacja, pozwala na identyczny sposób dokonywania wszelkich zakupów - mówi Andrzej Malicki, prezes PSP.
Każdą transakcję musimy potwierdzić kodem
Na smartfonie trzeba zainstalować specjalną aplikację i dalej każdą transakcję potwierdzać sześciocyfrowym kodem.
- Jest to bezpieczne, ponieważ jest to unikalny kod tylko dla nas, ważny bardzo krótki czas, tylko dwie minuty. System wie, dla którego klienta ten kod został wygenerowany. Co najważniejsze, my potwierdzamy każdą transakcję. Jeżeli więc ktoś podejrzałby taki kod i chciał go wykorzystać, to my jako użytkownicy widzimy taką transakcję i możemy ją odrzucić – wyjaśnia Andrzej Malicki.
Przybywa punktów akceptacji i użytkowników systemu
Już teraz za pomocą systemu BLIK możemy płacić w ok. 37 tys. punktów akceptacji, a ciągle ich przybywa. Coraz więcej jest również użytkowników systemu.
- Nie mniej niż 2 tys. punktów przybywa każdego tygodnia. Mamy już ponad 500 tys. użytkowników, którzy z systemu aktywnie korzystają – dodaje prezes PSP.
BLIK to oczywiście odpowiedź na monopol na polskim rynku Visy i MasterCarda.
Planowane wprowadzenie kolejnych usług
W połowie roku planowane jest wprowadzenie przelewów pomiędzy dwoma użytkownikami telefonów, którzy mają konta w różnych bankach.
To z kolei, zdaniem Jakuba Górki z Uniwersytetu Warszawskiego, spora zaleta.
- To może napędzić rozwój tego systemu – uważa ekspert UW.
Im płatności mobilne będą stawały się prostsze, tym szybciej będą zdobywały rynek.
- Oczywiście te płatności mobilne, żeby przekonać do siebie więcej Polaków, muszą być wygodne, również tanie, odpowiednio zespolone z aplikacjami mobilnymi, tak aby w praktyce konsument nie odczuwał tej płatności - podkreśla Jakub Górka.
W ciągu najbliższych miesięcy z nowego systemu będzie można skorzystać już w ok. 150 tys. punktów.
Autor: Elżbieta Szczerbak, awi
Już od ponad miesiąca w sześciu bankach: PKO BP, mBanku, Banku Millennium, ING Banku Śląskim, BZ WBK oraz w Alior Banku, działa system Polskiego Standardu Płatności, który pozwala na płacenie za pomocą telefonu w sklepach stacjonarnych i internetowych. Można też za jego pomocą wypłacić gotówkę z bankomatu.
- Z punktu widzenia wygody ważne jest to, że tak samo płacimy w sklepie stacjonarnym, internetowym i wypłacamy pieniądze z bankomatu. Ten sam kod, który wyświetla nam nasza aplikacja, pozwala na identyczny sposób dokonywania wszelkich zakupów - mówi Andrzej Malicki, prezes PSP.
Każdą transakcję musimy potwierdzić kodem
Na smartfonie trzeba zainstalować specjalną aplikację i dalej każdą transakcję potwierdzać sześciocyfrowym kodem.
- Jest to bezpieczne, ponieważ jest to unikalny kod tylko dla nas, ważny bardzo krótki czas, tylko dwie minuty. System wie, dla którego klienta ten kod został wygenerowany. Co najważniejsze, my potwierdzamy każdą transakcję. Jeżeli więc ktoś podejrzałby taki kod i chciał go wykorzystać, to my jako użytkownicy widzimy taką transakcję i możemy ją odrzucić – wyjaśnia Andrzej Malicki.
Przybywa punktów akceptacji i użytkowników systemu
Już teraz za pomocą systemu BLIK możemy płacić w ok. 37 tys. punktów akceptacji, a ciągle ich przybywa. Coraz więcej jest również użytkowników systemu.
- Nie mniej niż 2 tys. punktów przybywa każdego tygodnia. Mamy już ponad 500 tys. użytkowników, którzy z systemu aktywnie korzystają – dodaje prezes PSP.
BLIK to oczywiście odpowiedź na monopol na polskim rynku Visy i MasterCarda.
Planowane wprowadzenie kolejnych usług
W połowie roku planowane jest wprowadzenie przelewów pomiędzy dwoma użytkownikami telefonów, którzy mają konta w różnych bankach.
To z kolei, zdaniem Jakuba Górki z Uniwersytetu Warszawskiego, spora zaleta.
- To może napędzić rozwój tego systemu – uważa ekspert UW.
Im płatności mobilne będą stawały się prostsze, tym szybciej będą zdobywały rynek.
- Oczywiście te płatności mobilne, żeby przekonać do siebie więcej Polaków, muszą być wygodne, również tanie, odpowiednio zespolone z aplikacjami mobilnymi, tak aby w praktyce konsument nie odczuwał tej płatności - podkreśla Jakub Górka.
W ciągu najbliższych miesięcy z nowego systemu będzie można skorzystać już w ok. 150 tys. punktów.
Autor: Elżbieta Szczerbak, awi
PayPal tworzy własny portfel mobilny
Firma PayPal ogłosiła, że przejmuje serwis Paydiant, amerykański startup dostarczający mobilne systemy płatności dla banków i dużych sieci handlowych, takich jak Wal-Mart, Subway czy Capital One.
PayPal chce tym samym stworzyć swój własny portfel mobilny. Jak donosi serwis Recode, za startup z Massachusetts, firma ma zapłacić około 280 milionów dolarów. Sam PayPal odmówił komentarza w tej sprawie.
Trudno się dziwić tej decyzji. Konkurencja na rynku płatności staje się coraz bardziej ostra. Jesienią 2014 roku firma Apple uruchomiła swoją platformę płatniczą Apple Pay. Google niedawno podpisał umowy z operatorami telefonii komórkowej, by dostarczać mobilny portfel Google Wallet do milionów smartfonów, a Samsung zbudował swój własny system o nazwie Samsung Pay.
Wiedząc, że coraz więcej sprzedawców decyduje się na alternatywne usługi płatnicze, w ciągu ostatnich kilku lat także PayPal starał się stworzyć własne rozwiązanie mobilne. Zakup platformy Paydiant ma zatem sprawić, że firma dotrzyma kroku konkurencji.
PayPal-Paydiant
Firma PayPal ogłosiła, że przejmuje serwis Paydiant, amerykański startup dostarczający mobilne systemy płatności dla banków i dużych sieci handlowych, takich jak Wal-Mart, Subway czy Capital One.
PayPal chce tym samym stworzyć swój własny portfel mobilny. Jak donosi serwis Recode, za startup z Massachusetts, firma ma zapłacić około 280 milionów dolarów. Sam PayPal odmówił komentarza w tej sprawie.
Trudno się dziwić tej decyzji. Konkurencja na rynku płatności staje się coraz bardziej ostra. Jesienią 2014 roku firma Apple uruchomiła swoją platformę płatniczą Apple Pay. Google niedawno podpisał umowy z operatorami telefonii komórkowej, by dostarczać mobilny portfel Google Wallet do milionów smartfonów, a Samsung zbudował swój własny system o nazwie Samsung Pay.
Wiedząc, że coraz więcej sprzedawców decyduje się na alternatywne usługi płatnicze, w ciągu ostatnich kilku lat także PayPal starał się stworzyć własne rozwiązanie mobilne. Zakup platformy Paydiant ma zatem sprawić, że firma dotrzyma kroku konkurencji.
Ponadto umowa ze startupem ze wschodniego wybrzeża USA daje firmie PayPal możliwość stworzenia własnego systemu płatności i odseparowania się od serwisu eBay, do którego należy obecnie PayPal.
Portfel mobilny dla sieci detalicznych
Założona w 2010 roku firma Paydiant nie tylko pomaga firmom wbudować system płatniczy do ich aplikacji mobilnych, ale również promuje oferty i rozwija strategie lojalnościowe.
Jim Moran, inwestor z firmy North Bridge, która dokonała początkowego sfinansowania startupu, wyjaśnia decyzję Paydiant w wywiadzie dla magazynu Fortune: „Sami nie dalibyśmy sobie rady na konkurencyjnym rynku. Na przykład Apple posiada setki milionów lojalnych klientów i świetne telefony. Wejście w strukturę PayPal to bardzo rozsądny krok.”
Od początku swojego istnienia firma Paydiant zgromadziła około 35 milionów dolarów od spółek General Catalyst, North Bridge, Growth Equity & Venture Partners, i kilku innych firm.
Autor: Katarzyna Romanowska
Źródło: evigo.pl
PayPal chce tym samym stworzyć swój własny portfel mobilny. Jak donosi serwis Recode, za startup z Massachusetts, firma ma zapłacić około 280 milionów dolarów. Sam PayPal odmówił komentarza w tej sprawie.
Trudno się dziwić tej decyzji. Konkurencja na rynku płatności staje się coraz bardziej ostra. Jesienią 2014 roku firma Apple uruchomiła swoją platformę płatniczą Apple Pay. Google niedawno podpisał umowy z operatorami telefonii komórkowej, by dostarczać mobilny portfel Google Wallet do milionów smartfonów, a Samsung zbudował swój własny system o nazwie Samsung Pay.
Wiedząc, że coraz więcej sprzedawców decyduje się na alternatywne usługi płatnicze, w ciągu ostatnich kilku lat także PayPal starał się stworzyć własne rozwiązanie mobilne. Zakup platformy Paydiant ma zatem sprawić, że firma dotrzyma kroku konkurencji.
PayPal-Paydiant
Firma PayPal ogłosiła, że przejmuje serwis Paydiant, amerykański startup dostarczający mobilne systemy płatności dla banków i dużych sieci handlowych, takich jak Wal-Mart, Subway czy Capital One.
PayPal chce tym samym stworzyć swój własny portfel mobilny. Jak donosi serwis Recode, za startup z Massachusetts, firma ma zapłacić około 280 milionów dolarów. Sam PayPal odmówił komentarza w tej sprawie.
Trudno się dziwić tej decyzji. Konkurencja na rynku płatności staje się coraz bardziej ostra. Jesienią 2014 roku firma Apple uruchomiła swoją platformę płatniczą Apple Pay. Google niedawno podpisał umowy z operatorami telefonii komórkowej, by dostarczać mobilny portfel Google Wallet do milionów smartfonów, a Samsung zbudował swój własny system o nazwie Samsung Pay.
Wiedząc, że coraz więcej sprzedawców decyduje się na alternatywne usługi płatnicze, w ciągu ostatnich kilku lat także PayPal starał się stworzyć własne rozwiązanie mobilne. Zakup platformy Paydiant ma zatem sprawić, że firma dotrzyma kroku konkurencji.
Ponadto umowa ze startupem ze wschodniego wybrzeża USA daje firmie PayPal możliwość stworzenia własnego systemu płatności i odseparowania się od serwisu eBay, do którego należy obecnie PayPal.
Portfel mobilny dla sieci detalicznych
Założona w 2010 roku firma Paydiant nie tylko pomaga firmom wbudować system płatniczy do ich aplikacji mobilnych, ale również promuje oferty i rozwija strategie lojalnościowe.
Jim Moran, inwestor z firmy North Bridge, która dokonała początkowego sfinansowania startupu, wyjaśnia decyzję Paydiant w wywiadzie dla magazynu Fortune: „Sami nie dalibyśmy sobie rady na konkurencyjnym rynku. Na przykład Apple posiada setki milionów lojalnych klientów i świetne telefony. Wejście w strukturę PayPal to bardzo rozsądny krok.”
Od początku swojego istnienia firma Paydiant zgromadziła około 35 milionów dolarów od spółek General Catalyst, North Bridge, Growth Equity & Venture Partners, i kilku innych firm.
Autor: Katarzyna Romanowska
Źródło: evigo.pl
SkyCash walczy o licencję
Spółka odwołała się od decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, która odmówiła jej zgody na działalność w charakterze instytucji płatniczej
Władze spółki mają nadzieję, że procedurę odwoławczą uda się zakończyć w ciągu kilku miesięcy. Dzięki temu jeszcze w tym roku SkyCash mógłby pochwalić się posiadaniem licencji krajowej instytucji płatniczej.
Komisja Nadzoru Finansowego odmowną decyzję w sprawie SkyCash ogłosiła na początku lutego. Z komunikatu nadzoru można wyczytać, że spółka nie dostała zgody ze względu na niespełnienie wymogów zawartych w ustawie o usługach płatniczych. Z moich informacji wynika, że komisji nie podobało się, iż SkyCash wciąż nie może pochwalić się dodatnim wynikiem finansowym.
SkyCash oferuje aplikację płatniczą, dzięki której można płacić za parkowanie oraz bilety komunikacji miejskiej w kilkudziesięciu miastach w Polsce. SkyCash umożliwia również m.in. zakup biletów na pociągi Intercity. Na tego rodzaju działalność firma nie potrzebuje zezwolenia nadzoru. Zamierza jednak zaistnieć na rynkach zagranicznych, do czego zezwolenie KNF może być przydatne.
W podobnej sytuacji co SkyCash jest jej największy konkurent – spółka mPay, której KNF już ponad rok temu odmówiła przyznania licencji. Od tego czasu trwa podstępowanie odwoławcze. W międzyczasie firma została jednak przejęta przez Grupę Lew, która licencją dysponuje.
Odmowa wydania zgody dla SkyCash zbiegła się w czasie z wygaśnięciem licencji innego podmiotu z obszaru płatności mobilnych - Masspay. Firma ta dostała zezwolenie KNF we wrześniu 2013 r. Jak dotąd jednak nie rozpoczęła działalności w zakresie usług płatniczych, co stało się podstawą wygaśnięcia zgody nadzoru w tej sprawie.
Według zwolenników spiskowej teorii dziejów to nie przypadek, że komunikaty w sprawie SkyCash i Masspay zostały opublikowane akurat wtedy, gdy wystartował Blik. To system płatności mobilnych dostarczany przez PSP, czyli spółkę założoną przez sześć dużych polskich banków. Wedle tej teorii decyzje KNF-u mają być sygnałem dla rynku, że w segmencie płatności na wsparcie nadzoru mogą liczyć przede wszystkim rozwiązania firmowane przez sektor bankowy.
Autor: Jacek Uryniuk
Źródło: cashless.pl
Władze spółki mają nadzieję, że procedurę odwoławczą uda się zakończyć w ciągu kilku miesięcy. Dzięki temu jeszcze w tym roku SkyCash mógłby pochwalić się posiadaniem licencji krajowej instytucji płatniczej.
Komisja Nadzoru Finansowego odmowną decyzję w sprawie SkyCash ogłosiła na początku lutego. Z komunikatu nadzoru można wyczytać, że spółka nie dostała zgody ze względu na niespełnienie wymogów zawartych w ustawie o usługach płatniczych. Z moich informacji wynika, że komisji nie podobało się, iż SkyCash wciąż nie może pochwalić się dodatnim wynikiem finansowym.
SkyCash oferuje aplikację płatniczą, dzięki której można płacić za parkowanie oraz bilety komunikacji miejskiej w kilkudziesięciu miastach w Polsce. SkyCash umożliwia również m.in. zakup biletów na pociągi Intercity. Na tego rodzaju działalność firma nie potrzebuje zezwolenia nadzoru. Zamierza jednak zaistnieć na rynkach zagranicznych, do czego zezwolenie KNF może być przydatne.
W podobnej sytuacji co SkyCash jest jej największy konkurent – spółka mPay, której KNF już ponad rok temu odmówiła przyznania licencji. Od tego czasu trwa podstępowanie odwoławcze. W międzyczasie firma została jednak przejęta przez Grupę Lew, która licencją dysponuje.
Odmowa wydania zgody dla SkyCash zbiegła się w czasie z wygaśnięciem licencji innego podmiotu z obszaru płatności mobilnych - Masspay. Firma ta dostała zezwolenie KNF we wrześniu 2013 r. Jak dotąd jednak nie rozpoczęła działalności w zakresie usług płatniczych, co stało się podstawą wygaśnięcia zgody nadzoru w tej sprawie.
Według zwolenników spiskowej teorii dziejów to nie przypadek, że komunikaty w sprawie SkyCash i Masspay zostały opublikowane akurat wtedy, gdy wystartował Blik. To system płatności mobilnych dostarczany przez PSP, czyli spółkę założoną przez sześć dużych polskich banków. Wedle tej teorii decyzje KNF-u mają być sygnałem dla rynku, że w segmencie płatności na wsparcie nadzoru mogą liczyć przede wszystkim rozwiązania firmowane przez sektor bankowy.
Autor: Jacek Uryniuk
Źródło: cashless.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)