2015 rok może być przełomowy dla rozwoju płatności mobilnych. Firma Deloitte prognozuje, że co dziesiąty smartfon na świecie zostanie wykorzystany do płatności mobilnych przynajmniej raz w miesiącu. Zdecydowana większość tych urządzeń jest wyposażona w technologię NFC, która umożliwia płatności zbliżeniowe, a coraz więcej osób przekonuje się do tego sposobu płatności.
– Jestem pewien, że płatności mobilne przejdą drogę zbliżeniowych i już niebawem staną się polskim hitem – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Adrian Kurowski, dyrektor Visa Europe w Polsce. – Już 40 proc. transakcji, jakie obserwujemy w Visa Europe, dokonywanych jest zbliżeniowo. 70 proc. sieci akceptacji, którą dysponujemy w Polsce, ma przystosowane do takiej sprzedaży terminale, a do końca 2017 roku wszystkie urządzenia w Polsce będą posiadały funkcjonalność zbliżeniową.
Jak podkreśla, to najważniejsze czynniki, które mogą przyczynić się do dynamicznego rozwoju płatności za pomocą urządzeń mobilnych – obok podobieństwa płacenia smartfonem zbliżeniowo do płacenia w taki sam sposób kartą.
– Po 2-3 latach widzimy, że była to bardzo trafiona inwestycja i Polska stała się liderem pod tym względem w Europie – przypomina Kurowski. – Płatność za pomocą telefonu komórkowego jest kolejnym etapem rozwoju płatności zbliżeniowej. Opiera się ona na wyciągnięciu z kieszeni odpowiednio przygotowanego i skonfigurowanego urządzenia zamiast karty z portfela i zbliżeniu go do obsługującego takie transakcje czytnika.
Prognozuje, że 2015 rok może być dla rozwoju tych płatności przełomowy ze względu na wdrożenie płatności mobilnych opartych o chmurę i tzw. technologię HCE (Host Card Emulation), które pozwalają na szybkie udostępnienie płatności zbliżeniowych dużej grupie klientów. Dzięki niej użytkownicy smartfonów wyposażonych w technologię NFC (Near Field Communication z ang. komunikacja bliskiego zasięgu) będą mogli korzystać ze zbliżeniowych płatności mobilnych niezależnie od sieci komórkowej, z którą są związani umową, i bez konieczności wymiany karty SIM.
– Zaczniemy się żegnać nie tylko z gotówką, lecz także plastikową kartą płatniczą – uważa Kurowski. – Kilka tygodni temu przystąpienie do Host Card Emulation razem z nami ogłosiło dziewięć banków członkowskich Visa.
Z tej grupy Getin Noble Bank właśnie ogłosił rozpoczęcie pilotażu usługi.
W upowszechnianiu mobilnych płatności zbliżeniowych na przeszkodzie wciąż stoją, jak przyznaje Kurowski, przyzwyczajenia konsumentów oraz liczba obsługujących standard NFC urządzeń w kieszeniach Polaków.
– Jeżeli dzisiaj czuję się dobrze z gotówką, to trudno mi się od niej odzwyczaić, chyba że pojawiają się pewne zachęty ze strony banków – wskazuje Kurowski. – Drugi aspekt to dostępność telefonów przygotowanych do tego rodzaju płatności, czyli tych z technologią NFC, która umożliwia wymianę informacji pomiędzy urządzeniem i czytnikiem. Ostatnie dane z polskiego rynku wskazują, że prawie połowa telefonów jest w nią wyposażona. Według deklaracji sprzedawców, czyli głównie operatorów telekomunikacyjnych oraz producentów urządzeń, 70-80 proc. nowych aparatów, które trafiają na krajowy rynek, to smartfony z NFC.
Jak podkreśla, coraz więcej producentów oferuje również odpowiednie oprogramowanie, bez którego płatności zbliżeniowe telefonem nie są możliwe.
– Wszystkie działania, które obserwujemy w Polsce i na arenie międzynarodowej oraz regulacje Komisji Europejskiej są nakierowane na zmniejszanie barier w zakresie akceptacji transakcji bezgotówkowych – mówi Kurowski. – Jestem więc bardzo optymistycznie nastawiony. Płatności mobilne to nie przyszłość, ale rzeczywistość 2015 roku. Myślę, że jak spotkamy się w nadchodzącym roku, to będziemy mogli go podsumować w kontekście dużego sukcesu, jaki odniosły tego rodzaju płatności.
Z grudniowego raportu NBP wynika, że w III kwartale 2014 r. przy użyciu kart przeprowadzono 494,1 mln transakcji bezgotówkowych na łączną kwotę 41,2 mld zł, co w porównaniu z poprzednim kwartałem stanowiło wzrost odpowiednio o 13,4 proc. i 9,6 proc. Karta płatnicza (jest ich ponad 35 mln) została wykorzystana do realizacji płatności bezgotówkowych średnio ok. 13 razy. Udział transakcji bezgotówkowych we wszystkich transakcjach kartami wzrósł w ciągu roku do 34,2 proc. z 30,5 proc.
Według Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec III kwartału br. w Polsce funkcjonowało ponad 57,250 mln kart SIM. To oznacza, że tylko między czerwcem i wrześniem na polskim rynku przybyło 399 tys. nowych. Tak zwana penetracja telefonii komórkowej w Polsce wynosi obecnie ponad 148,7 proc.
Źródło: biznes.newseria.pl
Małgorzata Nieciecka - Płatności mobilne, innowacje w rozwiązaniach rozliczeniowo - transakcyjnych. Przegląd ciekawych informacji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deloitte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deloitte. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 czerwca 2015
środa, 27 maja 2015
Rok 2015 będzie należeć do płatności mobilnych i paczkomatów
Tak przynajmniej uważają eksperci Deloitte, którzy przygotowali raport na ten temat
W 2015 r. na całym świecie już 5 proc. z 600-650 mln smartfonów wyposażonych w moduł zbliżeniowy NFC, zostanie użytych podczas zakupów – przewidują autorzy „The Deloitte Consumer Review. Digital Predictions 2015”. Ich zdaniem wprawdzie płatności mobilne wciąż są usługą niszową i w najbliższym czasie nie zastąpią całkowicie gotówki czy kart płatniczych, to jednak można już mówić o widocznym wzroście w tym obszarze.
- W połowie 2014 r. w roli portfela przynajmniej raz w miesiącu użyto mniej niż 2,5 mln smartfonów wyposażonych w technologię NFC, podczas gdy do końca tego roku może to być już nawet 32,5 mln urządzeń – uważa Jakub Wróbel, ekspert z Grupy Technologie, Media i Telekomunikacja w Deloitte.
W Polsce zbliżeniowe płatności mobilne NFC przy współpracy z Orange i T-Mobile oferuje kilka instytucji, m.in. Alior, mBank, Getin, BPH czy Raiffeisen Polbank. Korzysta z nich kilkadziesiąt tysięcy klientów. Większego zainteresowania usługą eksperci spodziewają się jednak w momencie, gdy na większą skalę dostępna będzie nowa technologia - HCE. W tym wypadku do rozpoczęcia korzystania z bezstykowych płatności mobilnych wystarczy ściągnięcie odpowiedniej aplikacji a nie potrzebna jest zgoda operatora komórkowego.
Drugą siłą odpowiedzialną za skokowy wzrost wykorzystania smartfonów w trakcie zakupów mają
być beacony, czyli niewielkie czujniki umieszczane w sklepach. Płynący z nich sygnał odebrany przez aplikację mobilną pozwala nawiązać kontakt z użytkownikiem telefonu lub tabletu. To z kolei daje możliwość precyzyjnego zlokalizowania klienta, zdobycia wiedzy na temat jego zwyczajów zakupowych czy też wreszcie dostarczenia mu informacji na temat promocji w momencie, gdy tylko przekroczy próg sklepu. Czujniki łączą się ze smartfonem za pomocą technologii Blutetooth.
Według raportu Deloitte, narzędziem, dzięki któremu handel tradycyjny może się uzupełniać ze sprzedażą internetową jest system click and collect, czyli „zamów online - odbierz w sklepie”. Liczba punktów pracujących w systemie click and collect w Europie wzrośnie w 2015 r. o 20 proc. w stosunku do ubiegłego roku i osiągnie pół miliona.
System click and collect umożliwia nabywcom odbiór towarów zakupionych przez Internet w miejscach, takich jak wydzielona przestrzeń sklepu, centrum handlowe, paczkomat lub punkty ogólnodostępne, takie jak poczta czy stacja kolejowa. Jednak według wyliczeń ekspertów Deloitte z pół miliona punktów odbioru w systemie click and collect, które powstaną w tym roku w Europie, aż 333 tys. będą stanowiły automatyczne skrytki i paczkomaty, a tylko 167 tys. pozostałe miejsca użyczone przez pośredników np. placówki pocztowe i sklepy.
W Polsce największą sieć paczkomatów z logo InPost posiada easyPack, spółka założona w 2012 roku przez Grupę Integer.pl i amerykański fundusz PineBridge Investments. Ma w tej chwili 1300 urządzeń, ale zapowiada zwiększenie ich liczby. We wszystkich za nadanie i odebranie przesyłki można zapłacić kartą. Połowa paczkomatów jest też wyposażona w terminale zbliżeniowe.
Źródło: Raport Deloitte >
Komentarz: Piotr Dziubak, cashless.pl
W 2015 r. na całym świecie już 5 proc. z 600-650 mln smartfonów wyposażonych w moduł zbliżeniowy NFC, zostanie użytych podczas zakupów – przewidują autorzy „The Deloitte Consumer Review. Digital Predictions 2015”. Ich zdaniem wprawdzie płatności mobilne wciąż są usługą niszową i w najbliższym czasie nie zastąpią całkowicie gotówki czy kart płatniczych, to jednak można już mówić o widocznym wzroście w tym obszarze.
- W połowie 2014 r. w roli portfela przynajmniej raz w miesiącu użyto mniej niż 2,5 mln smartfonów wyposażonych w technologię NFC, podczas gdy do końca tego roku może to być już nawet 32,5 mln urządzeń – uważa Jakub Wróbel, ekspert z Grupy Technologie, Media i Telekomunikacja w Deloitte.
W Polsce zbliżeniowe płatności mobilne NFC przy współpracy z Orange i T-Mobile oferuje kilka instytucji, m.in. Alior, mBank, Getin, BPH czy Raiffeisen Polbank. Korzysta z nich kilkadziesiąt tysięcy klientów. Większego zainteresowania usługą eksperci spodziewają się jednak w momencie, gdy na większą skalę dostępna będzie nowa technologia - HCE. W tym wypadku do rozpoczęcia korzystania z bezstykowych płatności mobilnych wystarczy ściągnięcie odpowiedniej aplikacji a nie potrzebna jest zgoda operatora komórkowego.
Drugą siłą odpowiedzialną za skokowy wzrost wykorzystania smartfonów w trakcie zakupów mają
być beacony, czyli niewielkie czujniki umieszczane w sklepach. Płynący z nich sygnał odebrany przez aplikację mobilną pozwala nawiązać kontakt z użytkownikiem telefonu lub tabletu. To z kolei daje możliwość precyzyjnego zlokalizowania klienta, zdobycia wiedzy na temat jego zwyczajów zakupowych czy też wreszcie dostarczenia mu informacji na temat promocji w momencie, gdy tylko przekroczy próg sklepu. Czujniki łączą się ze smartfonem za pomocą technologii Blutetooth.
Według raportu Deloitte, narzędziem, dzięki któremu handel tradycyjny może się uzupełniać ze sprzedażą internetową jest system click and collect, czyli „zamów online - odbierz w sklepie”. Liczba punktów pracujących w systemie click and collect w Europie wzrośnie w 2015 r. o 20 proc. w stosunku do ubiegłego roku i osiągnie pół miliona.
System click and collect umożliwia nabywcom odbiór towarów zakupionych przez Internet w miejscach, takich jak wydzielona przestrzeń sklepu, centrum handlowe, paczkomat lub punkty ogólnodostępne, takie jak poczta czy stacja kolejowa. Jednak według wyliczeń ekspertów Deloitte z pół miliona punktów odbioru w systemie click and collect, które powstaną w tym roku w Europie, aż 333 tys. będą stanowiły automatyczne skrytki i paczkomaty, a tylko 167 tys. pozostałe miejsca użyczone przez pośredników np. placówki pocztowe i sklepy.
W Polsce największą sieć paczkomatów z logo InPost posiada easyPack, spółka założona w 2012 roku przez Grupę Integer.pl i amerykański fundusz PineBridge Investments. Ma w tej chwili 1300 urządzeń, ale zapowiada zwiększenie ich liczby. We wszystkich za nadanie i odebranie przesyłki można zapłacić kartą. Połowa paczkomatów jest też wyposażona w terminale zbliżeniowe.
Źródło: Raport Deloitte >
Komentarz: Piotr Dziubak, cashless.pl
niedziela, 6 kwietnia 2014
Płatności mobilne wspierają handel
W 2012 roku 212 mln osób na świecie płaciło za pośrednictwem urządzeń mobilnych, a pod koniec przyszłego roku ma to już być 384 mln. Szacuje się, że globalna wartość płatności mobilnych w 2015 roku sięgnie 472 mld dolarów. Będzie to możliwe dzięki korzystaniu z m-płatności przez konsumentów generacji X i Y - i to nie tylko na szybko rosnącym rynku mobilnego e-commerce. Zdaniem autorów raportu „Digital Trends 2013” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte i Allegro płatności dokonywane za pośrednictwem tabletów i smartfonów wspierają zarówno e-commerce, jak i handel tradycyjny.
W 2009 roku wartość płatności mobilnych na świecie wynosiła 26 mld dolarów. Wystarczyły tylko trzy lata, aby ta kwota wzrosła ponad sześciokrotnie. Podobnie w szybkim tempie rośnie liczba osób, które z nich korzystają. Użytkownikami płatności mobilnych są przede wszystkim młodzi ludzie: aż 39 proc. stanowią przedstawiciele generacji Y, a prawie jedną trzecią osoby w wieku 27-39 lat. W tej grupie 40- i 50-latkowie stanowią 18 proc., osoby pomiędzy 51 a 61 rokiem życia – 9 proc., a seniorzy powyżej 62 lat jedynie 3 proc. „W szczególności młodzi ludzie będą coraz częściej korzystać z możliwości płacenia za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Już w ubiegłym roku w Polsce w użyciu było 8 mln smartfonów. Ta liczba będzie się w dalszym ciągu zwiększać, a wraz z nią liczba osób, które będą korzystać z płatności mobilnych, zarówno przy transakcjach e-commerce, jak i w tradycyjnym handlu” – tłumaczy Marcin Łaszkiewicz, Menedżer w dziale konsultingu, Deloitte.
Zapraszam do przeczytania artykułu w całości >
wtorek, 25 marca 2014
Potencjał w płatnościach mobilnych w m-commerce
Według raportu Deloitte w 2012 r. przez smartfon płaciło na świecie 212 mln osób, a w 2015 r. z takich usług ma korzystać już 384 mln osób. Jeszcze szybciej rośnie wartość takich transakcji – w 2009 r. wyniosła one na całym świecie 26 mld USD, w 2012 r. już 171 mld USD, a w 2015 r. może osiągnąć 472 mld USD.
Nie wszystko dla telefonu
A jak jest w Polsce? Jeśli brać pod uwagę dane z raportu serwisu mGenerator.pl, raczej marnie. Mimo że już prawie co trzeci Polak ma smartfon, to tylko 6 proc. wykorzystuje płatności mobilne. Nadal najczęściej wybierają płatności za pobraniem lub przelewy bankowe.
Wśród zamówień przebadanych firm rozwiązania mobilne dają na ogół do 5 proc. wszystkich zleceń – taką odpowiedź wskazało 29 proc. firm. Dla 12 proc. przedsiębiorców jest to 5-10 proc. wszystkich zamówień, a dla 3 proc. około 10-20 proc. Zdaniem Macieja Swobody, dyrektora ds. rozwoju w Netizens, rok 2013 był na polskim rynku płatności mobilnych eksperymentalny.
Przeczytaj artykuł w całości >
Teksty Polskiej Agencji Prasowej
Nie wszystko dla telefonu
A jak jest w Polsce? Jeśli brać pod uwagę dane z raportu serwisu mGenerator.pl, raczej marnie. Mimo że już prawie co trzeci Polak ma smartfon, to tylko 6 proc. wykorzystuje płatności mobilne. Nadal najczęściej wybierają płatności za pobraniem lub przelewy bankowe.
Wśród zamówień przebadanych firm rozwiązania mobilne dają na ogół do 5 proc. wszystkich zleceń – taką odpowiedź wskazało 29 proc. firm. Dla 12 proc. przedsiębiorców jest to 5-10 proc. wszystkich zamówień, a dla 3 proc. około 10-20 proc. Zdaniem Macieja Swobody, dyrektora ds. rozwoju w Netizens, rok 2013 był na polskim rynku płatności mobilnych eksperymentalny.
Przeczytaj artykuł w całości >
Teksty Polskiej Agencji Prasowej
czwartek, 13 lutego 2014
Płatności mobilne wspierają także handel tradycyjny
W 2020 roku bankowość mobilna będzie miała większy udział w rynku niż bankowość internetowa.
W 2012 roku 212 mln osób na świecie płaciło za pośrednictwem urządzeń mobilnych, a pod koniec przyszłego roku ma to już być 384 mln. Szacuje się, że globalna wartość płatności mobilnych w 2015 roku sięgnie 472 mld dolarów. Będzie to możliwe dzięki korzystaniu z m-płatności przez konsumentów generacji X i Y - i to nie tylko na szybko rosnącym rynku mobilnego e-commerce. Zdaniem autorów raportu „Digital Trends 2013” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte i Allegro płatności dokonywane za pośrednictwem tabletów i smartfonów wspierają zarówno e-commerce, jak i handel tradycyjny.
W 2009 roku wartość płatności mobilnych na świecie wynosiła 26 mld dolarów. Wystarczyły tylko trzy lata, aby ta kwota wzrosła ponad sześciokrotnie. Podobnie w szybkim tempie rośnie liczba osób, które z nich korzystają. Użytkownikami płatności mobilnych są przede wszystkim młodzi ludzie: aż 39 proc. stanowią przedstawiciele generacji Y, a prawie jedną trzecią osoby w wieku 27-39 lat.1 W tej grupie 40- i 50-latkowie stanowią 18 proc., osoby pomiędzy 51 a 61 rokiem życia – 9 proc., a seniorzy powyżej 62 lat jedynie 3 proc. „W szczególności młodzi ludzie będą coraz częściej korzystać z możliwości płacenia za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Już w ubiegłym roku w Polsce w użyciu było 8 mln smartfonów. Ta liczba będzie się w dalszym ciągu zwiększać, a wraz z nią liczba osób, które będą korzystać z płatności mobilnych, zarówno przy transakcjach e-commerce, jak i w tradycyjnym handlu” – tłumaczy Marcin Łaszkiewicz, Menedżer w dziale konsultingu, Deloitte.
Rynek płatności mobilnych jest stymulowany głównie poprzez rosnące zapotrzebowanie klientów oraz rozwój e-commerce. Jak pokazuje raport Deloitte i Allegro2 tylko niewielka grupa usługodawców na świecie nie jest nimi w ogóle (jak na razie) zainteresowana. W przypadku np. instytucji finansowych jest to tylko 3 proc., operatorów komórkowych – 5 proc. Pozostały procent - już wdrożył niezbędne rozwiązania lub jest na etapie ich planowania. Szczególnie pod tym względem wyróżniają się globalni gracze, w tym największe banki.
Nowy model płatności kształtują przede wszystkim smartfony, które oferują swoim użytkownikom znaczną swobodę oraz szeroki wachlarz funkcjonalności. Przyczynia się to do szybkiego rozwoju płatności zbliżeniowych oraz mobilnych aplikacji płatniczych. Obecnie wielu dostawców usług finansowych oferuje swoim klientom możliwość korzystania z telefonu zamiast portfela czy karty kredytowej. Takie rozwiązania mają duży potencjał, ale aby zyskały szeroką akceptację bardzo ważna będzie poprawa tzw. ‘user experience’, czyli komfortu użytkowania.
„Bardzo często ludzie rezygnują z możliwości skorzystania z transakcji mobilnej w obawie przed skomplikowanym i długotrwałym procesem, który będzie od nich wymagał kilkukrotnego wprowadzenia hasła uwierzytelniającego albo numeru PIN. Na razie łatwiejsze jest wyjęcie karty płatniczej, ale i to się zmieni kiedy instytucje inwestujące w płatności mobilne skupią się na zapewnieniu wygody, i dodaniu ‘dodatkowej wartości’, których tradycyjne karty nie dostarczają. Chociażby dodatkowa opcja skorzystania z geo-lokalizacji czy automatycznego wyboru najlepszej metody płatniczej dla danej transakcji – mówi Marcin Łaszkiewicz z Deloitte.
Dlatego w przypadku m-płatności największym wyzwaniem jest ograniczenie do niezbędnego minimum kroków przy logowaniu i potwierdzaniu transakcji przy jednoczesnym zachowaniu obowiązujących standardów bezpieczeństwa. Dziś najwygodniejszą metodą płatności tego typu jest zapisana w aplikacji (przygotowana przez zaufane i nadzorowane instytucje płatnicze) karta płatnicza, albo rachunek przedpłacony. Są to rozwiązania, które pozwalają zapłacić bez wpisywania kodów, czy bez konieczności logowania się do banku. Przykładem tego typu płatności jest aplikacja mobilna PayU. Podczas dokonywania zakupów przez telefon pojawia się ekran z możliwością wyboru płatności poprzez aplikację lub ‘stronę lekką’. Aby uruchomić aplikację należy wpisać 4-cyfrowy kod PIN. Jeśli użytkownik ma zapisaną kartę na swoim koncie PayU nie musi już podawać jej numeru czy też jej daty ważności.
„Tego typu aplikacja jest odpowiedzią na niedogodności związane z zakupami mobilnymi. Płatność kartą (zapisaną w aplikacji) jest możliwa do dokonania na kilkucalowych ekranach smartfonów w ciągu kilku sekund. Płatności mobilne są dziś jednak nadal dużym wyzwaniem dla rynku m-commerce, bo najczęściej wybieraną metodą przy płatności za zakupy internetowe są w Polsce e-przelewy (korzysta z nich 80 proc. kupujących on-line). Często zdarza się, że nawet jeśli sklep posiada stronę mobilną, to płatność za zakupy i tak przebiega w tradycyjny internetowy sposób. Dlatego też kolejnym naszym krokiem, ważnym dla rozwoju m-commerce, będzie dostarczenie płatności e-przelewem (tzw. pay-by-link) wykonywanym z poziomu telefonu w równie prosty sposób, jak odbywa się to w przypadku kart - mówi Wojciech Czajkowski, dyrektor zarządzający PayU Polska.
W Polsce obecnie powstają również liczne mobilne aplikacje płatnicze oferowane przez banki, w tym IKO i PeoPay, które odpowiednio zyskały już 100 tys. i 40 tys. użytkowników. Na świecie rozwijają się takie rozwiązania jak choćby Google Wallet, Square czy PayPal Beacon. To ostatnie bazuje na geo-lokalizacji z wykorzystaniem technologii bluetooth i Square. Umożliwia robienie zakupów niemal „z ulicy”, bez konieczności zbliżania telefonu do czytnika.
Kolejnym krokiem milowym w rozwoju płatności mobilnych są zakupy on-line na raty czy kredyt internetowy, o przyznaniu którego decyzja zapadnie w ciągu kilkunastu sekund.
„Przewidujemy, że do 2020 roku, a może nawet wcześniej, bankowość mobilna będzie miała większy udział w rynku niż bankowość on-line. Już teraz na świecie mówi się coraz częściej o m-commerce, który odgrywa coraz większą rolę w e-commerce. Z płatnościami mobilnymi będzie podobnie” – dodaje Marcin Łaszkiewicz. „W Polsce, podobnie jak na świecie, jesteśmy na początku tej drogi. Ważne jest, aby wszystkie zainteresowane podmioty zrozumiały, że system płatności mobilnych wspiera nie tylko handel elektroniczny, ale także tradycyjny. Bez jednej wizji przyszłości, i lepszego ‘User Experience’, trudno będzie zaoferować klientom rozwiązania, które jeszcze bardziej przekonają ich do płacenia za pomocą smartfonów i innych urządzeń mobilnych, a na tym powinno zależeć zarówno bankom, jak i operatorom komórkowym i handlowcom” – podsumowuje ekspert Deloitte.
Źródło: Deloitte
au
W 2012 roku 212 mln osób na świecie płaciło za pośrednictwem urządzeń mobilnych, a pod koniec przyszłego roku ma to już być 384 mln. Szacuje się, że globalna wartość płatności mobilnych w 2015 roku sięgnie 472 mld dolarów. Będzie to możliwe dzięki korzystaniu z m-płatności przez konsumentów generacji X i Y - i to nie tylko na szybko rosnącym rynku mobilnego e-commerce. Zdaniem autorów raportu „Digital Trends 2013” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte i Allegro płatności dokonywane za pośrednictwem tabletów i smartfonów wspierają zarówno e-commerce, jak i handel tradycyjny.
W 2009 roku wartość płatności mobilnych na świecie wynosiła 26 mld dolarów. Wystarczyły tylko trzy lata, aby ta kwota wzrosła ponad sześciokrotnie. Podobnie w szybkim tempie rośnie liczba osób, które z nich korzystają. Użytkownikami płatności mobilnych są przede wszystkim młodzi ludzie: aż 39 proc. stanowią przedstawiciele generacji Y, a prawie jedną trzecią osoby w wieku 27-39 lat.1 W tej grupie 40- i 50-latkowie stanowią 18 proc., osoby pomiędzy 51 a 61 rokiem życia – 9 proc., a seniorzy powyżej 62 lat jedynie 3 proc. „W szczególności młodzi ludzie będą coraz częściej korzystać z możliwości płacenia za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Już w ubiegłym roku w Polsce w użyciu było 8 mln smartfonów. Ta liczba będzie się w dalszym ciągu zwiększać, a wraz z nią liczba osób, które będą korzystać z płatności mobilnych, zarówno przy transakcjach e-commerce, jak i w tradycyjnym handlu” – tłumaczy Marcin Łaszkiewicz, Menedżer w dziale konsultingu, Deloitte.
Rynek płatności mobilnych jest stymulowany głównie poprzez rosnące zapotrzebowanie klientów oraz rozwój e-commerce. Jak pokazuje raport Deloitte i Allegro2 tylko niewielka grupa usługodawców na świecie nie jest nimi w ogóle (jak na razie) zainteresowana. W przypadku np. instytucji finansowych jest to tylko 3 proc., operatorów komórkowych – 5 proc. Pozostały procent - już wdrożył niezbędne rozwiązania lub jest na etapie ich planowania. Szczególnie pod tym względem wyróżniają się globalni gracze, w tym największe banki.
Nowy model płatności kształtują przede wszystkim smartfony, które oferują swoim użytkownikom znaczną swobodę oraz szeroki wachlarz funkcjonalności. Przyczynia się to do szybkiego rozwoju płatności zbliżeniowych oraz mobilnych aplikacji płatniczych. Obecnie wielu dostawców usług finansowych oferuje swoim klientom możliwość korzystania z telefonu zamiast portfela czy karty kredytowej. Takie rozwiązania mają duży potencjał, ale aby zyskały szeroką akceptację bardzo ważna będzie poprawa tzw. ‘user experience’, czyli komfortu użytkowania.
„Bardzo często ludzie rezygnują z możliwości skorzystania z transakcji mobilnej w obawie przed skomplikowanym i długotrwałym procesem, który będzie od nich wymagał kilkukrotnego wprowadzenia hasła uwierzytelniającego albo numeru PIN. Na razie łatwiejsze jest wyjęcie karty płatniczej, ale i to się zmieni kiedy instytucje inwestujące w płatności mobilne skupią się na zapewnieniu wygody, i dodaniu ‘dodatkowej wartości’, których tradycyjne karty nie dostarczają. Chociażby dodatkowa opcja skorzystania z geo-lokalizacji czy automatycznego wyboru najlepszej metody płatniczej dla danej transakcji – mówi Marcin Łaszkiewicz z Deloitte.
Dlatego w przypadku m-płatności największym wyzwaniem jest ograniczenie do niezbędnego minimum kroków przy logowaniu i potwierdzaniu transakcji przy jednoczesnym zachowaniu obowiązujących standardów bezpieczeństwa. Dziś najwygodniejszą metodą płatności tego typu jest zapisana w aplikacji (przygotowana przez zaufane i nadzorowane instytucje płatnicze) karta płatnicza, albo rachunek przedpłacony. Są to rozwiązania, które pozwalają zapłacić bez wpisywania kodów, czy bez konieczności logowania się do banku. Przykładem tego typu płatności jest aplikacja mobilna PayU. Podczas dokonywania zakupów przez telefon pojawia się ekran z możliwością wyboru płatności poprzez aplikację lub ‘stronę lekką’. Aby uruchomić aplikację należy wpisać 4-cyfrowy kod PIN. Jeśli użytkownik ma zapisaną kartę na swoim koncie PayU nie musi już podawać jej numeru czy też jej daty ważności.
„Tego typu aplikacja jest odpowiedzią na niedogodności związane z zakupami mobilnymi. Płatność kartą (zapisaną w aplikacji) jest możliwa do dokonania na kilkucalowych ekranach smartfonów w ciągu kilku sekund. Płatności mobilne są dziś jednak nadal dużym wyzwaniem dla rynku m-commerce, bo najczęściej wybieraną metodą przy płatności za zakupy internetowe są w Polsce e-przelewy (korzysta z nich 80 proc. kupujących on-line). Często zdarza się, że nawet jeśli sklep posiada stronę mobilną, to płatność za zakupy i tak przebiega w tradycyjny internetowy sposób. Dlatego też kolejnym naszym krokiem, ważnym dla rozwoju m-commerce, będzie dostarczenie płatności e-przelewem (tzw. pay-by-link) wykonywanym z poziomu telefonu w równie prosty sposób, jak odbywa się to w przypadku kart - mówi Wojciech Czajkowski, dyrektor zarządzający PayU Polska.
W Polsce obecnie powstają również liczne mobilne aplikacje płatnicze oferowane przez banki, w tym IKO i PeoPay, które odpowiednio zyskały już 100 tys. i 40 tys. użytkowników. Na świecie rozwijają się takie rozwiązania jak choćby Google Wallet, Square czy PayPal Beacon. To ostatnie bazuje na geo-lokalizacji z wykorzystaniem technologii bluetooth i Square. Umożliwia robienie zakupów niemal „z ulicy”, bez konieczności zbliżania telefonu do czytnika.
Kolejnym krokiem milowym w rozwoju płatności mobilnych są zakupy on-line na raty czy kredyt internetowy, o przyznaniu którego decyzja zapadnie w ciągu kilkunastu sekund.
„Przewidujemy, że do 2020 roku, a może nawet wcześniej, bankowość mobilna będzie miała większy udział w rynku niż bankowość on-line. Już teraz na świecie mówi się coraz częściej o m-commerce, który odgrywa coraz większą rolę w e-commerce. Z płatnościami mobilnymi będzie podobnie” – dodaje Marcin Łaszkiewicz. „W Polsce, podobnie jak na świecie, jesteśmy na początku tej drogi. Ważne jest, aby wszystkie zainteresowane podmioty zrozumiały, że system płatności mobilnych wspiera nie tylko handel elektroniczny, ale także tradycyjny. Bez jednej wizji przyszłości, i lepszego ‘User Experience’, trudno będzie zaoferować klientom rozwiązania, które jeszcze bardziej przekonają ich do płacenia za pomocą smartfonów i innych urządzeń mobilnych, a na tym powinno zależeć zarówno bankom, jak i operatorom komórkowym i handlowcom” – podsumowuje ekspert Deloitte.
Źródło: Deloitte
au
Subskrybuj:
Posty (Atom)

